poniedziałek, 2 października 2017

Godzinę przed wtorkiem.

Obrazek mojego autorstwa.
Nie pozwalam na jekiekolwiek kopiowanie.
Stworzyłam to miejsce bardzo dawno temu, a teraz przypomniałam sobie o jego istnieniu, i pomyślałam,że mógłby służyć mi jako internetowy pamiętnik. Wiem,to już w ogóle nie jest w modzie, większą popularność zyskały tumblr'y i inne tego typu blogi, ale to tylko plus. Nie zależy mi na obserwatorach i komentarzach, jednak jeśli tu jesteś i masz ochotę podumać chwilę nad losem pewnej osóbki, kryjącej się za pseudonimem Blue, to jesteś tu mile widziany.


           Godzina jest niezwykle późna, tym bardziej,że jutro rano czeka mnie pobudka o szóstej. Trzecia klasa liceum, przygotowania do trzech rozszerzeń maturalnych, systematyczna praca i zdrowy tryb życia - chciałabym,żeby tak to wyglądało. Wygląda to jednak tak,że wieczorami gram w League of Legends, albo zamiast położyć się spać piszę to,co mi na duszy leży, właśnie tutaj, na blogu. A więc co mi leży na duszy? W końcu mogę o tym powiedzieć.

          Otóż chyba każdy z nas ma wspomina chwil, które do dziś wydają się nieskazitelnie idealne. A te chwile minęły, i być może ty też myślisz, że straciłeś swoje miejsce, w którym byłeś naprawdę sobą.
Takie wspomnienia mam właśnie z gimnazjum. Może to była kwestia "tego" wieku, gdzie moja osobowość zaczęła nabierać kształtu, gdzie szalenie szybko i w każdym kierunku się rozwijałam, doświadczałam wszelakich przygód, intymniejszych przyjaźni. Ale do teraz nie mogę pogodzić się ze stratą tamtego stanu. Rysowałam codziennie,a to od zawsze była moja największa pasja. Zaczynałam grać na gitarze, pisałam opowiadania i wiersze. Miałam mnóstwo marzeń. Pragnęłam wydać własny tomik poezji, tworzyć przepiękne ilustracje,by móc je potem sprzedawać. Zawsze byłam w centrum uwagi i jakoś automatycznie, sama nie wiem z jakiego powodu, moja klasa z gimnazjum traktowała mnie jak lidera. Byłam dosyć wygadana, zawsze pragnęłam mieć swoje zdanie, a gdy nie znałam się na temacie - zaczynałam się nim interesować,dociekać.Budził się we mnie buntownik, którym toretycznie do dzisiaj jestem. Jednak teraz wszystko jest inaczej.

          To kwestia dorastania. Wiem o tym..a przynajmniej muszę się z tym pogodzić. Ale swój buntowniczy styl, swoje glany, obcisłe spodnie, koszulki z kolorowymi nadrukami muszę chować do szafy. Zamiast tego ubieram marynarkę, koszulę i spódnicę - zasady ubioru mojego liceum. Idę do szkoły, a gdy wracam mam ochotę co najwyżej położyć się spać. Ale nie mogę. Zabieram się za odrabianie pracy domowej, niekiedy płaczę gdy nie potrafię opanować jakiegoś zagadnienia. Gdy skończę pracę domową powinnam wykorzystać czas na dodatkową naukę do matury albo położyć się spać,ale ja zamiat tego gram, lub odprężam się w jakiś inny sposób. Cała moja wena, fascynacja i pasja odeszły. Nie potrafię poradzić sobie z aktualnym stanem rzeczy. Tym, że już zmarniałam. Że brak mi czasu i chęci by rysować. Nawet to,że piszę tego posta z przerwami dłuższymi, by odnaleźć odpowiednie zdanie w pustej już głowie niesamowicie mnie dołuje.

Pewnie następnego dnia przeczytam to i uznam,że cały ten tekst to jeden wielki chaos. Tak to bywa, gdy ciężko mi nawet poskładać myśl w słowa. Tak czy inaczej, tym optymistycznym postem rozpoczynam mojego bloga.

Memento Mori!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz